Katalog

Katalogujmy zagubione treści

Czerniawy

Czerniawy formalnie zaliczają się do Kazimierza. Trudno jednak nazwać je dzielnicą lub przedmieściem. Właściwie jest to wąska szosa, która stanowi dno dawnego wąwozu i wije się pomiędzy wzgórzami, przypominając raczej okolice podkarpackie. Na tych pagórkach przycupnęły pojedyncze domki i kilka brzydkich willi, w których niegdyś znajdowały się pensjonaty. CzerniawaByły tu pensjonaty tańsze z uwagi na znaczną odległość od plaży, od Rynku, no i od Berensa. Mieścił się tam jednocześnie rozległy cmentarz żydowski, zwany starym kirkutem, co znowu nie podnosiło atrakcyj­ności położonych w pobliżu domów, bo nie każdy lubi odpoczywać i bawić się w pobliżu miejsca zmarłych.

Jest tam bardzo pięknie. Malownicze skręty i załamy drogi, skłony wzgórz porosłe gęstą i różnorodną zielenią. Nie brak nawet starodrzewu. Przy końcu, już blisko wylotu pól,-znajduje się źródełko, zwane oczywiście źródłem miłości. Charakterystyczną cechą Czerniaw, która je wyró­żnia spośród innych partii Kazimierza, jest zupełne odwró­cenie się od Wisły. Nie ma takiego miejsca na Czerniawach, skąd widać byłoby rzekę. Jest jednak coś w specyfice pejzażu, klimacie i widoczności konturów, co nie pozwala zapomnieć ani na chwilę, że jesteśmy jednak w Kazimierzu nad Wisłą.

Romuald Gierasieński to kawał historii polskiego kabare­tu. Posiadał niezawodną vis comica. Był niewielkiego Wzrostu, korpulentny, o twarzy okrągłej, w której zwracał uwagę mały nosek. Emitował z niego taki ładunek humoru, że samo ukazanie się go na scenie wywoływało wybuchy śmiechu i burzę oklasków wśród publiczności. Repertuar miał niewielki: krótkie skecze i monologi charakterystyczne,w których był niezrównany. Dużej sceny unikał, od wielkich ról stronił. Najlepiej czuł się na estradzie i małej scenie teatrzyku lub kabaretu.

Comments are closed.