Literatura oraz architektura to moje dwie największe pasje. Z zamiłowania do zabytków wykiełkowało również moje zainteresowanie do starych, zapomnianych książek. Każdy bowiem wie, że wokół nasz jest wiele treści, które nigdy nie miały okazji “przedrzeć” się do ogólnej świadomości czytelników.
Mam nadzieję, że moje starania przyniosą jakiś, nawet najmniejszy, pozytywny skutek.
Poniżej zamieszczam krótki fragment książki z 1966 traktującej o architekturze.
“W rozdziale wstępnym stwierdziliśmy, że urbanizacja jest zjawiskiem społecznym, którego źródłem jest napływ ludności do miast. Patrząc na to zjawisko pod kątem historycznym widzimy, że trwa ono nieprzerwanie w znanym nam okresie historii świata i stale nabiera na sile i znaczeniu.
Dowodem powyższego twierdzenia są liczby mówiące o tym, że zaludnienie miast w ciągu stuleci wzrastało znacznie szybciej niż zaludnienie świata, czyli że coraz większa część przyrostu ludności osiedlała się w miastach. Różnica pomiędzy przyrostem jako całością a wzrostem miast zmniejsza się przy tym coraz bardziej. Obecnie dochodzi ona w wielu krajach do zera, co oznacza, że cały przyrost powiększa wyłącznie miasta. Tu i ówdzie występują nawet liczby ujemne, co świadczy, że miasta nie tylko wchłaniają cały przyrost, lecz że ponadto zaludnienie wsi zmniejsza się w sposób bezwzględny w wyniku emigracji do miast.
Te dwie prawidłowości historyczne: wyprzedzanie tempa wzrostu ludności świata przez tempo wzrostu miast oraz stałe powiększanie się tego wyprzedzania w ciągu stuleci mają charakter ogólny i długookresowy. Jeżeli poddać je dokładniejszej analizie, to okaże się, że nie przebiegają one w sposób równomierny na całym świecie oraz, że występują nawet krótkookresowe zahamowania i zwroty. Nie zmienia to jednak prawidłowości twierdzenia, że rozbojowi cywilizacyjnemu ludzkości towarzyszy wzrost urbanizacji. Można by nawet posunąć się o krok dalej i twierdzić, że tempo urbanizacji jest ściśle związane z tempem doskonalenia cywilizacji technicznej i warunków produkcji. Dla poparcia tego twierdzenia można przytoczyć fakty ogromnego rozmachu urbanizacji począwszy od końca XVIII wieku i oszałamiającej szybkości, z którą rozwija się ona obecnie, a więc w okresie najszybszego rozwoju nauki i techniki znanego na przestrzeni dziejów ludzkości.
Dokładniejsze badanie okresów zwolnienia tempa urbanizacji, czy wręcz wyludnienia miast, wydaje się również potwierdzać słuszność tego założenia. Łączyły się one bowiem zawsze z czasami kataklizmów dziejowych, epidemii, lub długotrwałych wojen, kiedy zamierało życie gospodarcze, upadała produkcja pozarolniczą i panował zastój w nauce i technice.
Ostrożność nakazuje jednak ograniczyć nasz wniosek do stwierdzenia, że istnieje niewątpliwie silne powiązanie pomiędzy procesami urbanizacyjnymi a rozwojem cywilizacji technicznej i warunkami produkcji. Mógłby ktoś bowiem bronić poglądu, że czynnikiem pierwotnym, który sprzyja postępowi cywilizacyjnemu jest właśnie rozwój urbanizacji. Lub też, że mamy tutaj do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym, czyli wtórnym oddziaływaniem skutków na działające przyczyny. Nie wiemy wreszcie, czy nie działają jakieś przyczyny trzecie, o których dotychczas nie było mowy.
Wróćmy do samego pojęcia urbanizacji. Określiliśmy ją w sposób bardzo ogólny jako zjawisko osiedlania się ludzi w miastach, czyli jako miejską odmianę osadnictwa. Aby jednak móc ustalić stronę ilościową zjawiska, trzeba określić jego mierniki, co wbrew pozorom jest zadaniem wcale niełatwym. Na pierwszy rzut oka nasuwa się oczywisty miernik w postaci liczby ludności zamieszkałej w miastach. Jeżeli w kraju liczącym 10 milionów mieszkańców, 5 milionów ludzi, czyli 50″/’o ludności, zamieszkuje w miastach, to mówimy, że wskaźnik urbanizacji tego kraju wynosi 50%. Będzie to więc kraj zurbanizowany w wyższym stopniu niż inny, w którym wskaźnik urbanizacji wynosi tylko 35°/o.
Czy jednak stopnie urbanizacji tych krajów będą rzeczywiście porównywalne, jeżeli w pierwszym kraju jako miasta określono wszystkie osiedla od 5000 mieszkańców wzwyż, zaś w drugim — wszystkie osiedla, w których mniej niż 10% mieszkańców utrzymuje się z pracy w rolnictwie?
Ocena rzeczywistego stopnia urbanizacji osiągniętego w określonym kraju wymaga szczegółowych badań. Wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze, nie zdołaliśmy w rozdziale wstępnym podać jednoznacznej definicji miasta, choć każda z wyliczonych tam cech na swój sposób charakteryzowała „miejskość” osiedla. To właśnie jest powodem, dlaczego w poszczególnych krajach trzeba było dla celów administracyjnych przyjmować umowne cechy zaliczania osiedli do kategorii miast. Tak więc należałoby poddać dokładniejszej analizie każde osiedle w kraju, pod kątem spełniania szeregu warunków miej- skości (np. struktura zatrudnienia zawodowego, wielkość osiedla, zwartość zabudowy, wyposażenie w urządzenia usługowe itd.) i z tych wszystkich wskaźników wyciągnąć dopiero jakąś średnią miarę miejskości. Po wtóre, zjawisko urbanizacji nie ogranicza się do samych miast. W społeczeństwie współczesnym, korzystającym z wszystkich udogodnień cywilizacji technicznej, istnieje duży wachlarz możliwości wzajemnego oddziaływania wsi i miasta. ‘Rodzina zamieszkała na wsi, jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie miała żadnej możliwości uczestniczenia w miejskim stylu życia, na przykład w dziedzinie kulturalnej. Obecnie posiadając radio, telewizor i czytając prasę i książki, uczestniczy ona w życiu kulturalnym nieraz znacznie intensywniej od niejednego mieszkańca miasta, częściej także można wybrać się do teatru i kina dzięki posiadaniu motocykla czy też samochodu.
Lepsze połączenia komunikacyjne ułatwiają też coraz bardziej podejmowanie pracy zawodowej poza rolnictwem przez mieszkańców wsi. W Polsce istnieją liczne gromady położone w dogodnej odległości dojazdu do wielkich ośrodków przemysłowych, gdzie większość mieszkańców zdolnych do pracy zawodowej pracuje poza rolnictwem. W Anglii zaś znikoma mniejszość mieszkańców wsi zajmuje się rolnictwem. To wszystko świadczy, że tradycyjny miernik urbanizacji w postaci odsetka ludności zamieszkałej w miastach coraz mniej odzwierciedla faktyczny stan urbanizacji osiągnięty w całym kraju. Jeżeli w braku doskonalszej miary będziemy się nim w dalszym ciągu posługiwali, to z pełną świadomością, że jest on tylko przybliżony i wymaga bliższego skomentowania. W przyszłości trzeba będzie zastąpić go odsetkiem ludności, która w pełni uczestniczy w miejskim stylu życia, bez względu na takie czy inne formalne zaklasyfikowanie osiedla, w którym zamieszkuie.”
Juliusz Goryński “Urbanizacja, urbanistyka i architektura”